sobota, 26 kwietnia 2008

WIOSNA

18 kwietnia A.D. 2008 był dniem niezwykłym... Wszelakie znaki na niebie i ziemi zwiastowały niezwykłe wydarzenia... jeszcze długo potem matki opowiadały swoim dzieciom o grupie studentów, która tego popołudnia dotarła do zakopiańskiej "WIOSNY".

(Na marginesie chciałem nadmienić, że warto się wybierać autobusami Kraków->Zakopane obsługiwanymi przez PKS Zielona Góra - bilety studenckie tylko 7.80 pln.)

Tymi śmiałkami byli: Wioncu, Żurek, Jaskółka, Dawid no i jurii ;].

Pierwszego dnia przemierzyliśmy Dolinę Strążyską do Siklawicy a wieczorem po zdobyciu K1 upolowaliśmy kilka naleśników ;] Resztę wieczoru spędziliśmy już we "Wiośnie" opowiadając mrożące krew w żyłach historie.

Rankiem, podziwiając "śpiącego rycerza", posililiśmy się jajecznicą (co jest chyba tradycją naszych wyjazdów ;p) i jak na prawdziwych zdobywców przystało ruszyliśmy do Doliny Chochołowskiej podziwiać krokusy. Nareszcie mogliśmy się powyzywać artystycznie :) bo tylu krokusów jeszcze nie widziałem.... były wszędzie... przebijały się nawet spod zalegającego jeszcze w dolinie śniegu.. po prostu piękny widok...
Po dotarciu do schroniska i chwili odpoczynku zdecydowaliśmy się rozdzielić: Wioncu z Żurkiem zdecydowały się na wyprawę na Grzesia a reszta naszej ekipy żwawym krokiem powędrowała w dół doliny.

Wieczorem dołączyła do nas Olga i świętowaliśmy Wioncowe urodziny przy grilu i dobrze zmrożonych napojach energetycznych.

Niedziela - czas powrotu...
Wszystko co dobre kiedyś się kończy... my też musieliśmy wracać do Krakowa... ale przedtem śniadanie ;] był to moment kulminacyjny tego dnia ;] ponieważ ja z Żurkiem mieliśmy zupełnie inne spojrzenie kulinarne więc tym razem pozostawiliśmy całość decyzji Dawidowi i dzięki temu mogliśmy się zajadać "babcinymi racuchami" ;) razem ze wszystkimi komentarzami w stylu: "to co, już wam nie smakuje" ;]

A potem z Asią pojechałem oddać klucze do "Wiosny" i poznałem Remusa... Ale to już zupełnie inna historia...

Zdjęcia wkrótce.

2 komentarze:

Unknown pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
jaskółka pisze...

zapomniałeś o naszym rekordzie ;] odpoczywając beztrosko w schronisku na chochołowskiej stracilismy poczucie czasu i jedyną szansa na powrot do zakopanego o przyzwoitej porze był sprint na siwą polanę.. w nieco ponad godzinę pokonaliśmy trasę przewidzianą na 2.45 ;] ale bus i tak nam odjechał ;/ oszczędzilismy po piątce, bo koniec końców zabrali nas krakowscy studenci ;]