No cóż...
jak co roku tak i teraz nadeszła ta wiekopomna chwila... WALENTYNKI... ;)
usłyszałem dzisiaj, że w tym właśnie czasie każdy mężczyzna (jako, że jest nieczuły i niewrażliwy ;) ) musi w celu poszerzenia swoich horyzontów obejrzeć jakiś romantyczny film ze swoja ukochaną kobietą. Oczywiście film musi kończyć się szczęśliwie, choć dobrze by było gdyby również przytrafiła się okazja do uronienia paru łez (i wtulenia sie w silne ramię "Tygryska" ;) ).
Niby wszyscy się zgadzają, że jest to święto czysto komercyjne, nastawione na jak największe zyski ze sprzedaży kartek, misiaczków i wszystkiego co ma choć odrobinę czerwonego koloru, ale jednak prawie każdy decyduje się w tym dniu na wysłanie choćby kartki czy wręczenie róży.
W sumie może to i dobrze, że mamy takie święto. Myślę jednak, że takie "pospolite ruszenie" w ten jeden dzień nie zastąpi zwykłych dni, w których również mamy okazję do okazywania uczuć naszym wspaniałym kobietom.
3 komentarze:
Pięknie powiedziane juri ;] u mnie w domu walentynki przerodziły się w święto, gdzie obdarowujemy najbliższe osoby. Nie, bo tradycja każe na gwiazdkę, mikołajki czy imieniny,a tylko dlatego, żeby pokazać, że ktoś się cieszy, że ta druga osoba po prostu jest.
kwestia jednak czasu, kiedy to również przerodzi się w zwyczaj..
swoją drogą... komedia romantyczna Cię nie ominie ;]
no i nie ominęła mnie ;]
Prześlij komentarz