poniedziałek, 18 lutego 2008

Walentynki cd... - moja wersja

Walentynki w tym roku trwały 4 dni:

- czwartek - domowe, czyli masowa wymiana wszelkich słodkości, niekoniecznie w kształcie serduszek (ja poszłam za tradycją.... i zrobiłam tradycyjną pizzę ;])

- piątek - piotrkowe, czyli lekko świętowany wieczór z władcami pierścieni i "Naukami przedmałżeńskimi"
//Pomoc systemu walentykowego - praktyczne rady
Jeśli zechcesz zostać sekretną walentynką swojego brata i mile to wspominać po latach - narysuj na niej kwiatuszków i serduszek ile wlezie. Wówczas uzyskasz optymalny efekt: brat się skrycie ucieszy, będzie go zżerać ciekawość (gratisowo jego żonę też) i koniec końców (w wielu kawałkach co prawda) pogłębi więź między małżonkami. Kwiatuszki i serduszka zwiększają szansę na wystąpienie skutku nr 3 (odwrotnie proporcjonalnie do okresu czasu potrzebnego do stwierdzenia o niedojrzałości osoby walentynki).

- sobota - kazikowe, czyli po "Rozmowach Nocą" rozmowy nocą na Klinach.
//Pomoc systemu walentykowego - praktyczne rady
Zamiast "Tanga Piazzolla" w Krakowie zabierz ją na Tango Argentino prosto do gorącego Buenos Aires. (Nawet na amatorskim filmie Kazia zarówno panie jak i panowie znacznie szybciej przebierają nóżkami...)
A po paru, pytanie pary, jak się poznali, zagwarantuje ubaw do końca wieczoru i zdecydowanie potwierdzi tezę.. że nie wszyscy mężczyźni przestają być romantykami po ślubie (jednakże jakoś przestaje ich przekonywać wersja, że zjawienie się w obcym mieście, z obcymi ludźmi na imprezie było tylko po to, by poznać właśnie jego).

- niedziela - zakupowe, czyli wybuchowa mieszanka listy zakupów, szału wyprzedaży, paru godzin wolnego i drobnych oszczędności...

//Pomoc systemu walentykowego - praktyczne rady
- każdy dzień roku - świergotkowe..

Brak komentarzy: