poniedziałek, 5 stycznia 2009

Święta, Święta,.. i po Świętach

AD 2008

Długo i z niezwykłym zniecierpliwieniem czekaliśmy w tym roku na Święta. Zniecierpliwienie było duże z uwagi na kilka tematów, których terminy oddania ubiegały przed rozpoczęciem wolnego a także ze względu na niezwykłą długość tego grudniowego wypoczynku. :)
Sporo czasu zajęło nam kompletowanie prezentów ("mikołajkowych" oczywiście), ale myślę, że dzięki temu sprawiliśmy naszym bliskim trochę radości (a jeśli tak to było warto).
U mnie w domu jak przez kilka ostatnich lat z ubieraniem choinki poczekaliśmy na Anię i Łukasza :) Oni mają najwięcej doświadczenia bo w tym roku ubierali już swoją własną.

Po Świętach można było trochę nadrobić naszą długą nieobecność i spotkać się ze znajomymi (tzn. ja mogłem bo Asia odwiedzała Dziadków w Ostrowcu Świętokrzyskim). Skorzystałem z tej okazji z czego bardzo się cieszę.

No i tak dobiegł końca ten rok 2008


AD 2009

Wprowadzę lekkie zamieszanie i dla zachowania ciągłości tutaj opiszę naszego Sylwestra.
Postanowiliśmy, że Sylwestra w tym roku spędzimy z naszą paczką a więc Anią, Karoliną, Mateuszem i Marcinem vel Mieciem (nowy element :))
Skorzystaliśmy z gościnności Asi cioci i udaliśmy się do Zakopanego by we Wiośnie przywitać Nowy Rok.
Do Zakopca dotarliśmy bez problemów poczciwym Uniaczkiem, razem z rzeczami Wionców bo oni pojechali pociągiem (no niestety nawet pojemność tego samochodu ma swoje granice) :)
W planach mielimy jazdę na nartach i tak też się stało. Wybraliśmy się do Białki by tam Szkolić naszych początkujących narciarzy. No i muszę stwierdzić, że Asia już śmiga :) i jestem z niej baaaaaardzo dumny :) choć był moment, że napędziła mi strachu :p
Całe szczęście obyło się bez żadnych wypadków, złamań czy podbitych oczu...

no i nadszedł czas powrotów...
chcieliśmy wracać w piątek wieczorem... ale nie tylko my :/ od samego rana Zakopane zakorkowane... więc pojchaliśmy na narty - dojazd do białki w 2h 30 min :/
Gdy wracaliśmy to na zakopiance w stronę Krakowa był poteżny korek. No ale przecież my zostajemy do jutra :) wszyscy się rzucili by wracać w piątek to się to rozładuje i my w sobotę śmigniemy szybciutko...
Nie do końca :/
Znowu korek na Zakopiance.. ale cóż było robić :/ zdecydowaliśmy się na objazdy i trochę ze wschodu, trochę z zachodu ale objechaliśmy i już po około 5 godzinach byliśmy w Krakowie :)
A wieczorem czekał mnie jeszcze kurs do Jasła by odstawić Uniaka do domu...


W każdym razie zabawa była przednia :) i pełni energii możemy wracać do naszych codziennych zajęć :)

A tak naprawdę to odpoczynek po takim odpoczywaniu powinien trwać co najmniej jeszcze tydzień :)

Brak komentarzy: