Przed kilkoma godzinami wróciliśmy z Asia z Rajdu Geodety. Był to już V Ogólnopolski Rajd Studentów Geodezji a nasz drugi - tym razem "naszą chatką" była Hawiarska Koliba.
Ponieważ jest to ogólnopolski rajd, więc jak co roku pojechali na niego ludzie z (już) Uniwersytetu Rolniczego oraz MY AGH-owcy :) Niestety mimo zaproszeń inne uczelnie nie wystawiły swoich reprezentacji.
Plany na te 3 dni weekendu mieliśmy liczne, harmonogram napięty no i muszę przyznać, że większość zostało zrealizowanych.
Zaczęło się od rozpalenia ogniska. Niby proste, ale jak tu palić ognisko skoro jedyne drewno jakie mieliśmy to świerczki ścięte na jesieni i przysypane śniegiem :/ Trzeba je było wydobyć spod białego puchu, przetransportować, pociąć na kawałki i przekonywać by zechciały się palić. Na szczęście dzięki wzorowej postawie Władców Ognia (*) udało się nam z pół patyka rozniecić płomień :D A dziewczyny (poza Asią oczywiście) nie wierzyły, że się uda ;p
(*) Tak dla wyjaśnienia: Władców Ognia było dwóch - w tym ja :)
Kolejnym punktem na naszej liście obowiązków na piątkowy wieczór były przyspieszone Andrzejki. Nie obyło się bez geodezyjnych śpiewów no i oczywiście wróżb. I tu kolejny znak: zabawę z butami wygrałaaaaa....... Asia :) podobno to świadczy o tym, że jako pierwsza z tego grona wyjdzie za mąż... ciekawe ...
Sobota. Czas na GEOOLIMPIADĘ. W tym roku organizatorami była AGH. Drużyny rywalizowały ze sobą w siedmiu konkurencjach:
- bieg z łatą (slalom)
- bieg ze statywem (slalom)
- rzut jajkiem
- rzut pionem sznurkowym
- niwelacja precyzyjna :D
- zwijanie ruletki na czas
- przejście pod tyczką
Dokładniejszy opis poszczególnych konkurencji pozostawię Asi
Nie muszę chyba dodawać, że w generalnej klasyfikacji nasza drużyna okazała się niedościgniona :D
Po rozdaniu nagród nastała ogólna radość i integracja międzyuczelniana przybrała na sile.
... A wieczorem, gdy już wszyscy spali :D, wraz z Panem Chatkowym i jego kolegami usiedliśmy by przy dźwiękach gitary zapomnieć o problemach otaczającego nas świata.
(Muszę tutaj przyznać, że legendarna hawiarska miodówka jest rzeczywiście genialna :] )
Niedziela. Wszystko co dobre kiedyś się kończy :/ My też musieliśmy wracać do Krakowa, ale postanowiliśmy sobie z Asią, że wrócimy jeszcze kiedyś w tamte strony.
Dla chętnych zamieszczam linka do stronki o Hawiarskiej Kolibie: http://www.hawiarska.prv.pl/
PS I:
Jest kilka rzeczy, dla których warto odwiedzić Kolibę. Jedną z nich jest miodówka a drugą niepowtarzalne niebo. Tylu gwiazd jeszcze nie widziałem w żadnym miejscu. Niezapomniane wrażenie.
PS II:
Na ostatnich wakacjach miałem się nauczyć grać na gitarze (jak dotychczas nic z tego nie wyszło). W Hawiarskiej spotkaliśmy chłopaków świetnie grających (we dwójkę) - patrz dół - postanowiliśmy więc z Wioncem i Asią, że za rok jak pojedziemy na rajd to już coś będziemy potrafili zagrać ;)
Zdjęcia zamieszczę jak zbierzemy je od wszystkich :)
Ponieważ jest to ogólnopolski rajd, więc jak co roku pojechali na niego ludzie z (już) Uniwersytetu Rolniczego oraz MY AGH-owcy :) Niestety mimo zaproszeń inne uczelnie nie wystawiły swoich reprezentacji.
Plany na te 3 dni weekendu mieliśmy liczne, harmonogram napięty no i muszę przyznać, że większość zostało zrealizowanych.
Zaczęło się od rozpalenia ogniska. Niby proste, ale jak tu palić ognisko skoro jedyne drewno jakie mieliśmy to świerczki ścięte na jesieni i przysypane śniegiem :/ Trzeba je było wydobyć spod białego puchu, przetransportować, pociąć na kawałki i przekonywać by zechciały się palić. Na szczęście dzięki wzorowej postawie Władców Ognia (*) udało się nam z pół patyka rozniecić płomień :D A dziewczyny (poza Asią oczywiście) nie wierzyły, że się uda ;p
(*) Tak dla wyjaśnienia: Władców Ognia było dwóch - w tym ja :)
Kolejnym punktem na naszej liście obowiązków na piątkowy wieczór były przyspieszone Andrzejki. Nie obyło się bez geodezyjnych śpiewów no i oczywiście wróżb. I tu kolejny znak: zabawę z butami wygrałaaaaa....... Asia :) podobno to świadczy o tym, że jako pierwsza z tego grona wyjdzie za mąż... ciekawe ...
Sobota. Czas na GEOOLIMPIADĘ. W tym roku organizatorami była AGH. Drużyny rywalizowały ze sobą w siedmiu konkurencjach:
- bieg z łatą (slalom)
- bieg ze statywem (slalom)
- rzut jajkiem
- rzut pionem sznurkowym
- niwelacja precyzyjna :D
- zwijanie ruletki na czas
- przejście pod tyczką
Dokładniejszy opis poszczególnych konkurencji pozostawię Asi
Nie muszę chyba dodawać, że w generalnej klasyfikacji nasza drużyna okazała się niedościgniona :D
Po rozdaniu nagród nastała ogólna radość i integracja międzyuczelniana przybrała na sile.
... A wieczorem, gdy już wszyscy spali :D, wraz z Panem Chatkowym i jego kolegami usiedliśmy by przy dźwiękach gitary zapomnieć o problemach otaczającego nas świata.
(Muszę tutaj przyznać, że legendarna hawiarska miodówka jest rzeczywiście genialna :] )
Niedziela. Wszystko co dobre kiedyś się kończy :/ My też musieliśmy wracać do Krakowa, ale postanowiliśmy sobie z Asią, że wrócimy jeszcze kiedyś w tamte strony.
Dla chętnych zamieszczam linka do stronki o Hawiarskiej Kolibie: http://www.hawiarska.prv.pl/
PS I:
Jest kilka rzeczy, dla których warto odwiedzić Kolibę. Jedną z nich jest miodówka a drugą niepowtarzalne niebo. Tylu gwiazd jeszcze nie widziałem w żadnym miejscu. Niezapomniane wrażenie.
PS II:
Na ostatnich wakacjach miałem się nauczyć grać na gitarze (jak dotychczas nic z tego nie wyszło). W Hawiarskiej spotkaliśmy chłopaków świetnie grających (we dwójkę) - patrz dół - postanowiliśmy więc z Wioncem i Asią, że za rok jak pojedziemy na rajd to już coś będziemy potrafili zagrać ;)
Zdjęcia zamieszczę jak zbierzemy je od wszystkich :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz