środa, 5 marca 2008

to nasze zwariowane życie..

Po ciężkim tygodniu, z resztą całych miesiącach, mogliśmy nadrobić braki towarzyskie. Od grzańców, czekolad, spacerów po bilard. I tak zakręceni pomiędzy próbą klasycznego życia studenckiego a już rozpoczynającej się kolejnej ostrej jazdy zupełnie nie przewidzieliśmy niesamowitego zwrotu wydarzeń w naszym najbliższym otoczeniu. Mój brat osiągnął to o czym marzył: zaskoczył totalnie mnie, jak i całą rodzinę wiadomością, że na świecie już nie długo pojawi się nowa Kuleczka :D A więc dumna jak paw, pochwalę się, że będę ciocią :D Zważywszy na przekrój wiekowy najmłodszych w rodzinie ta iskierka znacząco obniży średnią. Cudownie :D Coś czuję, że przez długi czas będzie pępkiem świata dla całej rodziny.

Kiedyś w gimnazjum omawialiśmy pewien wiersz (ze względu na moje fundamentalne braki w wykształceniu kulturalnym nie pamiętam kto), który w rewelacyjny sposób opisywał "kratkę" życiową (w języku inżynierów: sinusoidę ;]). I niby ciągle człowiek o tym wie, ciągle tego doświadcza, ale jak w biegu codzienności przydarzy się coś niesamowitego to znów czuje się totalnie zaskoczony. I chyba to jest w życiu najpiękniejsze.

Ps. Przemogłam się i w końcu zabrałam się za prawo jazdy. Właśnie wróciłam z pierwszej jazdy.. I nadal twierdzę, że pewnych osób po prostu nie powinno się sadzać za kółkiem.

2 komentarze:

jurii pisze...

bardzo się cieszę, że w końcu się przemogłaś z tym prawkiem ;] a muszę się przyznać, że gdy ja zaczynałem swoje jazdy to mówiłem tak samo ;p

Swoją drogą te fundamentalne (niewątpliwie) braki w wykształceniu kulturalnym są do nadrobienia ;p;p;p kwestia tylko dobrych chęci...

Ania pisze...

5 marca... zdaje się, że to była środa... eh widziałam jakiegoś pirata drogowego :P:P:P Zapomniałam, że mieliśmy nie wychodzić z domu:P

A tak poważnie to bardzo dobrze, że się zdecydowałaś:) Może teraz łatwiej będzie mi przekonać Łukasza żeby też się za to wziął;)