W końcu się zebrałam... Tyle się działo, ze nie wiedziałam od czego zacząć i zawsze pisanie nowego posta kończyło się odłożeniem go na później..
A dlaczego dzisiaj się udało? Bo własnie siedzę nad em-gie-er (tylko cicho sza, bo jak się Juri dowie, ze nie pisze, to sie zezłości :])
A więc... jesteśmy sobie w Jarosławiu, mamy nową pracę... i zupełnie nowe życie. Do ślubu tuż tuż .. niecałe 10 tygodni :]
Narazie jestem mądrzejsza od mej drugiej połówki, posiadając juz szacowny tytuł inzyniera budownictwa :D Planujemy jednak to wkrótce zmienić i pod jednym juz nazwiskiem obronic pracę magisterską...
Nie powiem, przydałoby się.. ta tabliczka na drzwiach do biura budowy, ta pieczątka.. ale przede wszystkim otworzenie praktyk do uprawnień jest możliwe z tytułem.. No i trzeba przecież w pięknym stylu zakończyć coś, czemu się poświęcało przez ostatnie 5 lat (to więcej niż 20% naszego życia!)
Dobra, zmykam więc.. zmotywowałam się sama :]
Na koniec, a raczej nowy początek - pierwsza fota z Jarosławia:
3 komentarze:
Wszystko w porządku, tylko skąd ta dziwna data wpisu - październik 2009? :)
czego sie nie robi, by troche odmłodniec ;]
a tak serio to nie wiem skad sie wziela...
Prześlij komentarz