środa, 24 czerwca 2009

Gdzie byliśmy, kiedy nas nie było.

1. Skończyliśmy i nieco później zaliczyliśmy praktyki na Hucie.

2. Zwiedziliśmy fantastyczny zamek Krzyżtopór w Ujeździe (do którego Jurii po raz pierwszy pozwolił się dowieźć przeze mnie swoim brumem :D niestety, równiez i po raz ostatni jak dotąd...)


3 . Udaliśmy się z Jurim i Miśkiem na jedniodniówkę do Wiednia:





4. W czasie wycieczki pod maszt w Chorągwicy zdobyłam nowego przyjaciela:


5. Wyjazd na konferencję/spotkanie w siedzibie firmy Leica w Warszawie (mój pierwszy dłuzszy pobyt w stolicy)


6. No i oczywiście sesja, na którą student może zawsze liczyć (bo pojawia się zawsze punktualnie). Udało nam się wspaniale wypaść na geodezji i jesteśmy już studentami 5 roku! :D

Moja sesja na PK jeszcze trwa, ale i tak nie wiem jak człowiek może mieć tyle szczęścia, by w 5 tygodni tyle przedmiotów, projektów i kolokwiów zaliczyć, i to w pierwszym terminie. A mam je wszystkie za sobą. :D
Zgłoszę to koniecznie do Światowej Organizacji ds. Paranormalnych.

Albo puszczę totka.
Ale po dwóch egzaminach, które mi zostały. Wolę nie przeciągać struny :]

Możliwe, że moim osobistym sukcesie maczał palce, pewien gościu z mojej tapety na pulpicie:


Brak komentarzy: