.. ten ma udany dzień!
Ze względu na wczorajsze późno-wieczorne dotarcie do mnie informacji o dzisiejszym terminie zaliczenia ostatniej pozycji z menu sesji zimowej, przyszło mi dziś wstać przed świtem. O godzinie 7.07 oglądałam już Kraków zza szyby tramwaju, potem autobusu... po to, by przed (o dziwo!) zamkniętymi drzwami i towarzystwie jedynie mego jestestwa, posiedzieć sobie 1.5h. Ale przynajmniej kolokwium z Przetargów i Zamówień Publicznych rozwaliłam jednym tchem. Był to dobry "support" przed prawdziwym starciem: "komunikacyjne - podejście 4". Po kilku godzinach rozgrzewki, pokazałam na co mnie stać. Zawrotna akcja, kilka trafionych uderzeń, sprint przez zwoje mózgownicy i piękny finish na 4.5 :] Tym samym - 7 sesję na AGH i 5 na PK ogłaszam za zamkniętą :]
W ramach wygranego bonu na wzmożenie dobrego nastroju, odwiedziłam fryzjera a wieczorkiem wybraliśmy się ekipką do Ikei (czyt. i-ke-ły) ;]
No i właśnie wróciłam z pełną torbą cieszących oko, i inne części ciała, drobiazgów i naręczem przepięknych, doniosłych (czyt. na-rę-ku przy-nio-słam do-ni-czkę) czerwonych róż, otrzymanych od narzeczonego :D
I czy nie warto wstawać skoro świt? :]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz